wtorek, 31 sierpnia 2010

sobota, 28 sierpnia 2010

Habakuk i goście.





Zazwyczaj piszę to na początek i tym razem to zrobię... Więc na początek takie coś dziwnego. Powinienem także napisać, więcej wkrótce jak to robię zazwyczaj. Po więcej zapraszam kiedyś... i wszyscy wiedzą, że to kiedyś i tak nie nastanie i tak bo nie jest to na tyle wybitny temat, żeby było co publikować. Tak więc tyle o ile to na tyle ;)

piątek, 27 sierpnia 2010

Energia.

niedziela, 22 sierpnia 2010

Best of Trip.


Zainteresowani a najbardziej Jarek niech pobierają. Pozwolenia dla wszystkich z wyjazdu ;)

P.S. Potem wrzucimy kiczyki  ; P

czwartek, 19 sierpnia 2010

Kurobiorcą jestem ja!


Wczoraj (tj.18 sierpnia) zdobyłem kurę nr. 29 byłem przeszczęśliwy bo dziesięć razy chodziłem i nigdy nie mogłem wygrać, Szymon Motyl (pozdrówka!) już chciał się nawet nade mną zlitować i powiedział, że jak nie wygram to mi da :D ale nie, lepiej jest wygrać no i jakoś mi się udało wygrać :P Dziś (tj. 19 sierpnia) poszedłem także na kure ale nie chciałem brać udziału mimo to powiedzieli, żebym się bawił...Znów wygrałem, zdobyłem kurę nr.30 i jedyne co mi po niej zostało to pamiątkowa krówka i ta o to jedna jedyna fotografia zrobiona przez Marcina Opałczyńskiego (pozdrówka!) Doszedłem do wniosku, że tak głupio zbierać jedna za drugą, w ogóle głupio mieć 2 a chętnych jest masa to też krówki które każdy musiał podpisać swoim nazwiskiem wrzuciliśmy do mojej torby foto a ja wylosowałem nowego właściciela kury a dokładniej to właścicielkę. W ten sposób kura znalazła nowy dom a ja byłem Fair w stosunku do innych. Mam nadzieję, że "mej" kurce będzie ciepło w nowym domku i będą się nią starannie opiekować. Pozdrówka!

Kura fotograficzna.





Kura fotograficzna, dość produktywna. Zniosła 3 klisze Kodak FarbWelt 100 24kl. Może jak się postara to zniesie B&W

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Belfer.


Potem więcej.

sobota, 14 sierpnia 2010

Hipisi Ks. Szpaka










Pierw na początku III Alei przystanęli i zaczęli tańczyć, śpiewać i bawić się na całego. Dalej przeszli za światła by tam przystanąć i poczekać na swoją kolej. Przepuścili inne pielgrzymki. Ich wejście było bardzo widowiskowe, wystrzeliły korki od szampana, radowali się, iż dotarli na Jasną Górę, a następnie ostatni odcinek Alei Sienkiewicza przebiegli do samego pomnika przed szczytem. Odmówili modlitwę i dalej podbiegli już pod ołtarz. Tak było w wielkim skrócie. Fajnie, opanowałem bieganie ze sprzętem do tyłu  : D

piątek, 13 sierpnia 2010

Miejsce kultu.



Można powiedzieć, że mamy tu polew...ale polew łez, płacząc nad ludzką głupotą. Państwo Kaczyńscy nie zginęli pod Jasną Górą to chyba jest pewne i temat zamknięty? NIE!!! Miejsca kultu mogą być wszędzie!! Jebni...cie sobie Krzyż z mega portretami na jakimś polu leżącym odłogiem i tam się módlcie albo postarajcie się o pomnik w Smoleńsku a nie w miejscach które z tragedią nie mają nic wspólnego. To nie przemówi do ludzi i tak. Głupota przekracza najśmielsze granice.

środa, 11 sierpnia 2010

Kura jest jedna a ludziów w brud....


Spaliłem kure. Wiem. Lubie pieczonego kurczaka.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Jaskinie, lasy,skałki,wspin.

Nie robiliśmy zdjęć, ładnych, mega dobrych technicznie lub z pomysłem. Bawiliśmy się lecimy...


W zejściu siedzi Kojot. Pierwsze zejście i badanie gruntu czy trzeba się przebierać.


ZŁOTO!!! Nie no dobra, jaskinia na przełęczy Siodło, nie pamiętam tylko jak się nazywała ale tak jakoś to wygląda. Ponoć żył tam niedźwiedź URSUS SPELAEUS chyba tak to się pisało...chodzi o to, że był duży i żył w jaskini.
Ciasno? Nieeee, w porównaniu do miejsc gdzie właziliśmy to to był luksus nad luksusy, a Kojot się poślizgnął i w ostatniej chwili się złapał tylko wygiął się do tyłu fest i trochę naciągnął ale i tak był git.A wychodzimy bo było brudno więc trzeba było się przebrać i wrócić jeszcze raz.

 
 
To wejście do tego ciemnego, zimnego, mokrego i pajeczatego miejsca. Ten niebieski to nie Power Rangers w żadnym wypadku to kojot w stroju roboczym do tak zwanego uwalenia :D


Idziemy tu...ale pewien nie jestem....włączaj GPS na aparacie :D Tak tak, był "GPS" na aparacie :D

 

Jaskinia mroźna. Zejście dość ciężkie po deszczach, grunt leci razem z nami, można polecieć 50m w dół pierw w błocie, ziemi i liściach potem po skałach. Tutaj pierwszy raz było ciekawie jak mój grunt poleciał a ja za nim, 2m w dół i się złapałem ale wyprzedził mnie mój cień...prawie urwałem palucha :P

 

Ahh ten profesjonalny opatrunek, niby małe zdarcie a bolało jakby mi ręka przy ramieniu odcięło ;D smycz z Juwenalii także się przydała :D


Taki o to paprociowy kiczyk.

 

Powiedzmy reklamowe dla National Geographic ;P



Był też wspin amatorka , zabawy przy tym co nie miara jak małe dzieci :D


Pierwsza sala w Jaskini Olsztyńskiej, nie chciało nam się wchodzić głębiej


Kolejny wspin teraz Kojot, on nie miał 12 kg na plecach i saszetki na biodrach, łatwiej mu było.

Stwierdzam co następuje, jeżeli nie mamy do siebie zaufania i do swojej siły to lepiej nie ryzykować miałem okazje się o tym przekonać. Jaskinie, skałki, góry to nie łatwe miejsca, bardzo wymagające a niektórych uczące pokory do siebie. Bez znajomości nie zagłębiajcie się w takie miejsca, nie powinno się także iść samemu, trzeba poinformować bliskich gdzie się będzie przebywać. Jedzenie to podstawa ;] ale o tym mógłby opowiedzieć Kojot który cho chwile żarł ;] Należy także wspomnieć o zabezpieczeniu sprzętu a co do samych zdjęć wewnątrz, to szeroki kąt, makro jakieś, świeczka i można się bawić a jak jest radiowe wyzwalanie takie jak my mieliśmy to jest igła :D Jeszcze tam wrócimy bo wycieczka była dobra.

 BONUS

 

Tak wygląda "GPS" na D80 :D

wtorek, 3 sierpnia 2010